'(...)Za to świnki się ożywiły, kiedy Zdzichu otworzył ich klatkę i wylał zawartość dwóch wiader do koryta.
– Chrumk, mlask, mniam, ale to jest dobre, mmmm, co za facet – powiedziała jedna.
– Mlask mniam nio, to jest gość, mniam, uwielbiam go, mógłby tak częściej, mniam mniam, jakie to dobre, petardzioszka – dodała druga.
– Wy głupie świnie, nie rozumiecie, że to celowe? Specjalnie nas tuczą. Weź się posuń – rozpychała się trzecia.
– To czego żresz? Nie żryj. Może i celowe, ale jakie pyszne, chrumk. Zróbcie miejsce, grubasy.(...)